poniedziałek, 4 czerwca 2012

1. Brooke

Brooke masz już 10 tysięcy wejść
Brooke jesteś sławna !
Brooke mogę autograf ?


Te teksty słyszałam codziennie od ludzi z mojej szkoły. W szkole nikt nie mógł zrozumieć tego, że każdy popełniał błędy. To był mój największy życiowy błąd. Naprawdę nie wiedziałam po co to zrobiłam. Jeden klik i wali się całe twoje życie. Weszłam do szkoły ze skrzyżowanymi rękami na piersiach. Czułam jak każdy na mnie patrzy i wytyka palcami. Nie miałam nawet przyjaciółki. Wszyscy udawali, że mnie lubią. Prawdziwe przyjaźnie zawierałam na Twitterze. Tam nikt o tym nie wiedział, że to ta pojebana Brooke. Podeszłam do mojej klasy od niej najbardziej leciały hejty.
- Brooke słuchaj jest sprawa. Moja kuzynka jest twoją wielką fanką. Chce mieć twój autograf. 
- Tsa, fajnie - odpowiedziałam.
- Brooke te dresy to obejrzały. Podały dalej.
Tego już nie wytrzymałam. Płakałam jak głupia. Biegłam przed siebie nie zwracając uwagi na ludzi, którzy się z tego śmiali. Wybiegłam ze szkoły i udałam się do domu. Szłam ulicą ocierając łzy. Nagle poczułam, że się wywracam i zobaczyłam leżącego na mnie chłopaka. Był może w moim wieku lub max. 3 lata starszy ode mnie. 
- Przepraszam - powiedzieliśmy w tym samym momencie. 
Chłopak ze mnie zszedł i pomógł mi wstać.
- Jestem Justin.
- Pojebana Brooke. Miło mi. 
- Co się stało, że płakałaś. 
- Długa historia. Zwiałam ze szkoły, bo już tego nie wytrzymywałam.
- Chodź na kawę w przeprosiny i pogadamy. Myślę, że mi powiesz i pomogę Ci jakoś.
- Coś może Ci powiem, ale nie możesz tego nikomu powiedzieć. 
- Dobrze.
Udałam się z Justinem do pobliskiej kawiarenki. Zamówiliśmy po latte i czekaliśmy na nie. 
- To co się stało, że zwiałaś ze szkoły ?
Sama nie wiedziałam czy mu o tym powiedzieć. Znałam go od pięciu minut. Spojrzałam na jego twarz. Wyglądała na uczciwą. Postanowiłam mu powiedzieć. 
- Jestem w szkole prześladowana. Pewnie widziałaś filmik : Pojebana Brooke. To ja. Wszyscy się z tego nabijają. Mają jakieś problemy. Jestem najgorsza ze wszystkich.
- A rodzice, nauczyciele pomagają Ci ?
- Nauczyciele kazali mi nie odpowiadać na ich zaczepki, ale to nic nie daje. A rodzice ? Mama nie żyje, a tata całymi dniami w pracy, a w weekendy w delegacjach. Jest gościem w domu.
Kelnerka przyniosła nam kawy, podziękowaliśmy i powoli zaczęliśmy pić.
- Słuchaj, może nie rozpoznałaś we mnie nikogo znanego, ale jestem Justinem Bieberem, widziałem Pojebaną Brooke i masz wspaniały, oryginalny głos. Komentują, a się nie znają. Nie przejmuj się tym. Ja też tak zacząłem. Wszyscy się ze mnie nabijali, bo po prostu się na tym nie znali. Nie przejmuj się tą opinią. Robisz to co lubisz. Wpadnij dziś do mnie i pokażesz na co cię stać. Jak masz własne kompozycję to przynieś. 
- Okey, ale gdzie ty mieszkasz ?
- Wiesz co ? Pojedziemy teraz do mnie, a po drodze wejdziemy do ciebie po gitarę.
- Dobrze, jak coś to mieszkam na Waszyngtona 26. 
- Ulicę dalej niż ja. To wyjdź i poczekaj przed wyjściem. Zapłacę i zaraz będę. 
- Mhm..
Justin był naprawdę miły. Nie chciałam mu mówić, że jest moim idolem. Dziwne to, że wcześniej nikogo w nim nie rozpoznałam. Zarzuciłam mój kwiecisty plecak na plecy i powolnym krokiem wyszłam z kawiarni. Czułam lekkie zimno na stopach, ale to chyba dlatego, że w moich Vansach było mnóstwo dziur, ale co się dziwić, jak mają już ponad dwa lata. Poruszałam palcami i zobaczyłam, że mam w nich kolejną dziurę. Gdy Justin wyszedł, poszłam za nim powolnym krokiem. Wsiedliśmy do jego auta i pojechaliśmy do mojego domu. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mojego tatę nago, a obok w kuchni również nagą dużo młodszą od od niego kobietę. Wbiegłam na górę i szybko wzięłam laptop, gitarę, zeszyt z piosenkami, walizkę, którą miałam zapakowaną na czarną godzinę i zbiegłam na dół.
- Wiesz co. Myślałam, że jesteś inny. Mama zmarła niecały miesiąc temu, a ty już za innymi się uganiasz. Jesteś debilem nie ojcem ! - krzyknęłam i Justin pomógł mi zabrać rzeczy do jego auta.  Nie chciałam słuchać jego tłumaczeń. Wiedziałam już, że kłamał z tym, że musi siedzieć do późna w biurze bo był u niej. Miał ją już przed śmiercią mamy. Teraz wiedziałam, że wykorzystał ją, bo moja mama miała bogatą rodzinę. Wbiegłam jeszcze szybko na górę po mojego rocznego brata Chaza, spakowałam jakieś jego ubranka i poszłam do auta Justina. Ja i on nie zasługujemy na ojca kłamcę.
- Justin jedź stąd. Nie chce go znać. Będę musiała się gdzieś zatrzymać, ale nie mam kasy na hotel. 
- Możesz zatrzymać się u mnie. Brooke, a w ogóle ile ty masz lat ?
- 16, a Chaz ma niecały rok.
Wyjechaliśmy z podjazdu i pojechaliśmy do domu Justina. Była to ogromna willa z basenem i Bóg wie czym jeszcze. Stanęliśmy pod wejściem do domu i Justin kazał mi iść za nim, a potem uśpić Chaza, którego wybudziłam ze snu niosąc go w domu, czego dowiedział się w czasie drogi, a on zajmie się w tym czasie naszymi walizkami. Kołysałam małego na rękach. Śpiewałam mu kołysankę, którą mama zawsze śpiewała mu do snu. Po chwili usłyszałam jak ktoś po cichu wchodzi do pokoju.
- Śpi ? - spytał.
- Prawie. 
- Wniosłem walizki. Twój głos brzmi lepiej naprawdę, niż w głośnikach - powiedział i oparł mi głowę na ramieniu - daj mi go. Uśnie, a ty nastrój gitarę w tym czasie.
- Dobrze - powiedziałam i wyszłam z pokoju. Nie mogłam jednak powstrzymać uśmiechu z twarzy, gdy zobaczyłam Justina z Chazem na rękach. Weszłam do pokoju obok. Leżała tam moja gitara i tuner. Zaczęłam stroić gitarę, a gdy skończyłam do po pokoju wszedł akurat Justin i kazał mi zaśpiewać jakąś piosenkę. Wybrałam Boyfriend z jego repertuaru i zaczęłam grać melodię.


If I was your girlfriend, I'd never let you go.
I can take you places, you ain't never been before.
Baby take a chance or you'll never ever know.
I got money in my hand thay I'd really like to blow.
Swag, swag, swag on you.
Chillin by the fire why you eatin' fondue. 
I dunno about me but I know about you.
So say hello to falsetto in three two swag...




Gdy skończyłam Justin zaczął bić mi brawo. Przybiłam z nim piątkę, a ten po chwili wziął moją gitarę i zaczął grać nieznaną mi melodię, a potem zaczął do niej śpiewać. Wpadło mi to w ucho i zaczęłam kołysać się w rytm piosenki. Gdy skończył grać powiedział : 
- Piosenka jest dla dziewczyny. Napisałem ją z myślą dla Seleny, ale nie spodobała jej się. Może ty ja spróbuj zaśpiewać ? Tytuł to Ours.
Podał mi z szafki tekst, podał mi słowa i kazał śpiewać.


Elevator buttons and morning air
Strangers' silence makes me wanna take the stairs
If you were here we'd laugh about their vacant stares
But right now, my time is theirs

Seems like there's always someone who disapproves
They'll judge it like they know about me and you
And the verdict comes from those with nothing else to do
The jury's out, but my choice is you

So don't you worry your pretty little mind
People throw rocks at things that shine
And life makes love look hard
The stakes are high
The water's rough
But this love is ours



- Super ci to wyszło. Mega mi się podoba. Jutro wchodzimy do studia i to nagrywamy.

- Ej, ej chwila. Jak to jutro ?
- Normalnie. Mam własną wytwórnie i studio nagrań w domu, więc nie widzę problemu. 
- Zresztą jutro i tak sobota, więc czemu nie.
Zagryzłam wargi i Justin spojrzał na mnie z szatańskim uśmiechem.
- Lubię jak dziewczyna tak robi - powiedział.
- Wiem - powiedziałam.
- Więc, czemu tak robisz ? 
- Nie wiem - powiedziałem ze śmiechem.
- A z twoją mamą co się stało ?
- Miała raka. Urodziła Chaza i wychodziła ze szpitala. Ja się nim zajmowałam, to opiekunka, to babcia.
Po kilku chwilach usłyszałam dzwonek do drzwi. Justin odłożył gitarę i poszedł otworzyć, a ja poszłam rozpakowywać walizki. Poszłam zajrzeć do Chaza czy śpi. Spał słodko. Większość ludzi na spacerze mijając mnie z nim na spacerze uważało mnie za jego matkę. Słyszałam z dołu jak Justin z kimś się witał, a po chwili mnie zawołał. Zeszłam po cichu na dół. Na sofie zobaczyłam chłopaka w loczkach i blondynkę z włosami związanymi w kucyk. Kojarzyłam ich skądś, a mianowicie z mojej szkoły. Była to Jane i Harry. Szkolne gwiazd. Cheerleaderka i kapitan szkolnej drużyny. Jane zaczęła z hejtami na mnie w szkole. To ona rozesłała filmik wszystkim. 
- O kur.. ! - krzyknął Harry.
- Co ? - spytała Jane.
-Obróć się.
- Ja jebie ! - krzyknęła.
- Ej, weźcie się ! - krzyknął Justin.
- A co ona u ciebie robi ? - spytał Harry.
- Nie ważne. Będzie u mnie jakiś czas, więc bez hejtów. 
Podeszłam do niego i lekko się do niego przytuliłam, bo Jane i Harry nadal się ze mnie śmiali. 
- Justin nie wytrzymam tego - powiedziałam i rozpłakałam się na jego ramieniu. Po chwili odeszłam od niego i poszłam na górę. Nie chciałam ich więcej widzieć. Wbiegłam do pokoju i płakałam w poduszkę, tak, że aż Chaz się obudził. Podeszłam i wyciągnęłam go z łóżeczka, wzięłam na ręce i próbowałam uśmiechnąć się przez łzy. Usadziłam go na łóżku i wyjęłam z torby zabawki i dałam mu, żeby się nimi pobawił. Z dołu usłyszałam huk drzwi, a wcześniej było słychać krzyki. Po minucie na górze był Justin.
- Brooke wszystko już dobrze ? 
- Jak ma być dobrze, Justin ? Oni mnie nienawidzą.
- Kazałem im tu nie przychodzić chyba, że zmienią swój stosunek do ciebie. 
- Dzięki. Popilnowałbyś małego, a ja bym wszystko już rozpakowała ?
- Jasne, to nie problem. Lubię dzieci.
Podeszłam z walizkami w stronę drzwi garderoby. Powsadzałam tam na szafki wszystkie moje ubrania, a do szuflad wsadziłam ubrania Chaza. Z pokoju słyszałam śmiech małego. Widać było, że polubił Justina. Wsadziłam walizki w dolną część szafy i wróciłam do pokoju. Justin robił akurat Chazowi samolot. Mały był uśmiechnięty od ucha do ucha. Nagle sobie o czymś przypomniałam.
- Cholera, zapomniała, że teraz w niedzielę mały ma roczek. Zamówiłam mu mszę w kościele. 
- Pójdę z tobą
- Ale nie o to chodzi, bo nie mam w co ubrać małego i siebie, bo mam tu tylko ciuchy na co dzień. 
- A w domu ?
- Mam kilka sukienek. Podjedziemy tam teraz ? Mam klucze, nawet jeśli ojca nie będzie. Myślę, że go nie będzie, bo będzie u tej zołzy, a nawet jeśli to nie będę się do niego odzywać. Wejdziesz ze mną, okey ?
- Dobrze. Nawet jeśli coś ci powiem to się z nim rozprawię. 
- Nie, bo jeszcze tobie coś się stanie.
- Jak chcesz.
- Przy okazji weźmiemy, wózek, fotelik i resztę zabawek małego.
- Dobrze. To jedziemy ?
- Mhm.. Tylko ubiorę Chazowi sweterek. 
- Czekam w aucie.
Ubrałam małemu bejsbolówkę i sama zarzuciłam na siebie swoją. Wzięłam go na ręce i zeszliśmy na dół. Justin zamknął drzwi i pojechaliśmy do mojego domu. Drzwi były zamknięte, więc sądziłam, że ojca nie było. Justin trzymał małego na rękach i poszliśmy do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy wszystkie sukienki. Najpierw zaprezentowałam się w granatowo białej sukience w paski, potem w miętowej na grubych ramiączkach z asymetrycznym dołem, następnie w koralowej bombce, a potem w białej, koronkowej.
- Druga najlepsza. Do tego ..
- Kremowe szpili i koralowa torebka na łańcuszku. 
- Skąd wiedziałaś, że to powiem ?
- Nie wiem. Byłam tak ubrana w jednej ze stylizacji na blogu : hellofalsetto.com. Czytasz go ?
- Wcale, że nie !
- Czytasz !
- No dobra, czytam !
- Ha, wiedziałam. 
Zapakowałam potrzebne ubrania i zeszliśmy na dół po wózek i fotelik Chaza. Wzięłam jeszcze moją lustrzankę z obiektywami i akcesoriami, zamknęłam dom i wróciliśmy do domu Justina. 
- Ej, a co powiesz, żebyś teraz nagrała tą piosenkę ?
- Serio ?
- Tak. Ja popilnuję małego, a ty skupisz się na nagraniu.
- Okey. 
- To chodź do studia na dół. 
Weszłam do studia nagraniowego. Wyglądało ono jak w jakiejś wytwórni muzycznej. Justin siadł z Chazem za konsoletą, a poszłam za szybę. Wsłuchałam się w muzykę w słuchawkach i patrzyłam na tekst, który śpiewałam. Justin cały czas się uśmiechał. Patrząc na niego i śpiewając tą piosenkę, było mi jakoś cieplej na sercu. Dziwne uczucie przelatywało całą mnie. Ale, nie to nie możliwe, żebym się w nim zakochała po jakiś 5 godzinach od poznania. Patrzyłam w jego brązowe oczy i tak po prostu wiedziałam, że już muszę być z nim, bo będzie on dla mnie wspaniały. Dla mnie i dla Chaza.

---------------------------------

Wohoo ! Wreszcie przepisałam. Palce mnie mega bolą, ale to tak jest jak się to pisze na telefonie, a potem się przepisuję. Myślę, że się wam spodoba. Nie przyzwyczajajcie się do takich długich rozdziałów, bo nie umiem naprawdę takich pisać, a ten po prostu tak wyszedł. :)

7 komentarzy:

  1. czuję, że oni będą razem. xd
    @AuenBieber

    OdpowiedzUsuń
  2. Straaaaaaaasznie szybko rozwija się akcja.

    OdpowiedzUsuń
  3. faaajnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie, fajnie. Ale opisuj może troszku szczegółowiej :) @nochybanie431

    OdpowiedzUsuń
  5. fajne fajne :) Czekam na nn XX

    OdpowiedzUsuń
  6. netbook jest firmy asus, mam go już ponad rok i jestem z niego zadowolona, dobrze się trzyma, ale nie pamiętam jaki dokładnie to model :c

    OdpowiedzUsuń
  7. nieźle<3

    u mnie do wygrania dowolona para butów, zapraszam: http://madame-chocolate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń